Jak wiele mamy do uzdrowienia

- Kategorie : Artykuły

Jak wiele mamy do uzdrowienia, jako istoty urodzone w świecie „szkiełka i oka”, w którym – paradoksalnie, świadomość dopiero teraz rozpoczyna proces przebudzania ludzi do pełnego, autentycznego życia i holistycznego dbania o siebie? Podróż w głąb emocjonalnych ran rozpoczyna  moment poczęcia – medycyna alternatywna, Totalna Biologia a nawet współczesne nurty psychologiczne zauważają już, jak ogromny wpływ na nasze późniejsze życie ma moment, w którym rodzice obdarowali nas pierwszymi sekundami istnienia.

To czy wiadomość o ciąży wywołała strach, niepokój, gniew, niezgodę czy może radość i ekscytację, kształtuje nas pod kątem rany odrzucenia. Płód, który odczuwa, że jest niechciany, niesie tę ranę przez całe późniejsze życie – o ile nie zdecyduje się na jej uzdrowienie. Stres i inne emocje przeżywane przez matkę, dziecko w łonie i pierwszych latach życia, odczuwa jak swoje własne. Reaguje chorobą na konflikty rodziców a ponadto może być obarczone rodową spuścizną traum i historii, jakie zostały wyparte. Jeśli natychmiast po porodzie matka nie będzie mogła przytulić dziecka (tzw. kontakt skóra do skóry), jeżeli nie będzie mogła mieć go przy swoim ciele przez pierwsze tygodnie życia, bo zostanie ono np. umieszczone w inkubatorze – będzie mierzyło się z  ogromnym bólem, ukrytym w nieświadomości oraz problemami z kontaktem fizycznym i seksualnym. Pierwsze trzy lata życia są niezwykle ważne – jeśli dziecko nie dostanie odpowiedniej dawki uwagi, miłości, dotyku, czeka je ciężar braku, którego nic nie będzie w stanie wypełnić.  Toksyczne relacje z dorosłymi, przemoc rówieśnicza, szykanowanie przez nauczycieli, tresura socjalizacji i systemu edukacji – wszystko to odciska trudne piętno na małej istocie, która później jest obecna w dorosłym człowieku jako wewnętrzne dziecko, wciąż czekające na utulenie we wszystkich przeżyciach, związanych ze strachem, porzuceniem, odrzuceniem czy oceną. Na szczęście istnieją skuteczne metody terapii, pozwalające na uzdrowienie tych głębokich traum. Jedną z nich jest Terapia Mocnego Trzymania według Jiriny Prekop.

Jest to forma pracy ze sobą, pozwalająca na przywrócenie pierwotnej więzi z rodzicami (nawet jeśli  nie żyją bądź nie mamy z nimi kontaktu), pracę z traumą porodową (doświadczeniami pre-, peri-, i postnatalnymi), przeżycie żałoby po stracie (bliskiej osoby, relacji, ważnego doświadczenia),  wybaczenia rodzinie i osobom, które nas skrzywdziły oraz przywrócenia harmonii i równowagi w relacji z partnerem, szczególnie w trakcie rozstania bądź po nim. Terapia Mocnego Trzymania opiera się na zasadzie biegunowości uczuć. Zasada ta mówi o polaryzacji emocji – każda z nich ma na drugim końcu swoje pozorne przeciwieństwo, z którym jest połączona w antagonistyczną parę niczym noc i dzień, światło i ciemność. „Zasadniczym celem pracy, jaką wykonujemy w ramach TMT, jest przeniesienie konfliktowych relacji z bieguna wściekłości / gniewu w stronę bieguna miłości” pisze Laura Rincórn Gallardo, autorka książki „Skąd pochodzi mój ból? Sposoby jego uzdrawiania”. Emocjonalne trwanie na biegunie wściekłości / gniewu czyni ludzi nieszczęśliwymi i zatwardziałymi w swym bólu, natomiast stopniowe osadzanie się w biegunie miłości pozwala otwierać serce na samego siebie a co za tym idzie – wybaczać innym, uwalniać się od cierpienia i udrażniać przepływ coraz większej radości. Zasada biegunowości uczuć jest też narzędziem, które pozwala zobaczyć, jakie emocje kryją się pod złością i gniewem –  to często ogromny smutek, który jest trudniejszy niż gniew, więc nasza podświadomość decyduje się go wypierać. Praca z wizualizacją, różnymi technikami hipnozy, odmrażanie wypartych emocji, wyrażanie ich i uwalnianie to fundament TMT.

Jeśli pragniesz dowiedzieć się więcej o Terapii Mocnego Trzymania oraz uzdrawianiu głębokich traum, cierpienia i bólu, sięgnij po książkę Laury Rincórn Gallardo „Skąd pochodzi mój ból? Sposoby jego uzdrawiania”

Produkty powiązane

Udostępnij