W przepływie miłości

- Kategorie : Magazyny

Od momentu poczęcia, przeznaczeniem istoty wzrastającej w kobiecym łonie, jest miłość. Potrzebujemy miłości jak powietrza, jedzenia i wody. Potrzebujemy jej, żeby móc prawidłowo się rozwijać i żyć w zdrowiu – zarówno na poziomie emocjonalnym jak i fizycznym. To symbiotyczna więź z matką – bicie jej serca (słyszane jeszcze podczas doświadczeń prenatalnych), jej dotyk, bliskość skóra do skóry, której noworodek potrzebuje niemal cały czas, buduje w małej istocie poczucie bezpieczeństwa, które staje się fundamentem szczęśliwego życia. Wiedzą o tym pradawne plemiona, kładąc noworodka na matczynej piersi po trudnym procesie przyjścia na świat. Wiedzą o tym kobiety kultur pierwotnych, nosząc dziecko przy sercu niemal przez cały dzień. Człowiek zachodu zapomniał o tej instynktownej, podstawowej prawdzie, w wyniku czego już od najmłodszych lat w podświadomości dziecka rozgaszczają się: lęk, niepokój, poczucie zagrożenia czy nerwowość. 

Matka Natura dała nam dostęp do wszystkich niezbędnych informacji na temat tego, jak pielęgnować małą istotę w bezwarunkowej miłości, jednocześnie stwarzając jej optymalne warunki rozwoju. Jak kochać i nie pożerać. Jak chronić, ale nie przytłaczać. Tak długo jak pozostajemy w kontakcie z ciałem i pierwotną, instynktowną psychiką, tak długo mamy dostęp do intuicyjnej wiedzy, wewnętrznego przewodnictwa, kierującego nas w przepływie miłości. Meksykańskie kobiety, polegające na własnej intuicji, których nie interesują specjalistyczne podręczniki i badania „amerykańskich naukowców”, przekazują wiedzę o opiece nad dziećmi z pokolenia na pokolenie. W Meksyku dziecko noszone jest na rękach i chronione „mniej więcej” przez dwa lata od momentu narodzin. Matki obserwują zachowania dziecka i od wielu wieków wyczuwają moment, w którym potomek zaczynana kształtować świadomość własnego „ja”. Zanim to nastąpi, świeżo upieczonych rodziców czeka dużo „trudnych chwil” – mała istota przechodzi okres buntu, uczy się wyrażania emocji i ekspresji siebie, co w praktyce oznacza: krzyk, płacz, bałagan, wybuchy złości, ale również spontaniczne i zupełnie bezwstydne wyrażanie radości, śmiechu, zabawy. 

W kulturze zachodu dziecko jest za takie zachowania karcone i „wychowywane”, a może raczej – tresowane. Nie wolno się złościć, krzyczeć, zbyt głośno się śmiać, zbyt intensywnie płakać. Tak nieskrępowane wyrażanie siebie przez najmłodszych budzi w dorosłych złość, sprzeciw a nawet przerażenie. Zakazy, nakazy, kary czy paniczne poszukiwanie „zapychaczy”, które mogą uspokoić dziecko (telewizor, słodycze, nowa zabawka) to najczęstsze reakcje na WOLNOŚĆ dziecka. Wolność w wyrażaniu. Nic dziwnego – wewnętrzne dziecko większości rodziców i opiekunów jest najpewniej przestraszone, widząc istotę, pozwalającą sobie na coś, czego NIE WOLNO ROBIĆ! Co grozi strasznymi konsekwencjami. Jakimi? Utratą miłości.

Jesteśmy uczeni miłości warunkowej – jak będziesz grzeczny / grzeczna, będziemy Cię kochać. Nawet gdy nikt nie mówi tego wprost, jako dzieci właśnie w ten sposób postrzegamy strofowanie, kary, złość rodzica, brak czułości, deficyt dotyku i uwagi. W społecznościach plemiennych i tradycyjnych dzieciom pozwala się na wolność w wyrażaniu emocji, bez obaw, że zostaną za to ukarane. Ich ciała nie zamrażają niewyrażanych uczuć, nie zamykają się na skutek tłumionego płaczu a serca, otoczone bezwarunkową miłością, są potem w stanie dzielić ją z innymi. 

Czułość, bliskość, dotyk, akceptacja emocji i ekspresji siebie, to nie "rozpieszczanie", to pielęgnowanie i rozwijanie wrażliwości, empatii i otwartego serca. Bezwarunkowa miłość dla dziecka nie jest równoznaczna z przekraczaniem siebie i niestawianiem zdrowych granic. Kiedy odnajdujemy drogę do samych siebie, do swoich ciał i wewnętrznego głosu - intuicja i serce prowadzą nas w przepływie miłości, pozwalającej dziecku wzrastać w poczuciu bezpieczeństwa i akceptacji. 

Więcej o tym jak wracać do pierwotnego przepływu miłości, przeczytasz w najnowszej książce Laury Rincórn Gallardo "Tak płynie miłość. Jak odblokować przepływ miłości w naszych związkach". Więcej informacji już wkrótce!

Udostępnij