Bliźniacze rodzeństwo, które odeszło

 

Zapisz się na newsletter i otrzymuj regularnie ciekawe artykuły, nagrania, informacje o nowościach, zapowiedziach i promocjach!

Szanujemy Twoją prywatność! 
Po zapisaniu się na newsletter, sprawdź skrzynkę odbiorczą/SPAM 
w celu potwierdzenia adresu email!

Bliźniacze rodzeństwo, które odeszło

14 sierpień 2019
Autor  Katarzyna Toffel-Kuźniar

Z Katarzyną Toffel Kuźniar – założycielką wydawnictwa Świadome Życie (www.swiadomezycie.eu) oraz terapeutką ciała, emocji i ustawień systemowych (www.holisticstudio.nl) rozmawiała Anna Choińska, założycielka Instytutu na Rzecz Pojednania w Rodzinie. (www.choinska.com.pl)

ACh: Dzisiaj coraz więcej mówi się o tym, jak ważny jest czas spędzony w brzuchu matki w kontekście dalszego życia człowieka. Podobno co dziesiąta osoba na początku ciąży nie jest tam sama. Dlaczego zdecydowałaś się wydać książkę „Dramat w łonie matki. Utracony bliźniak”? Oprócz tego, że wydajesz rozwojowe książki, bliska jest ci praca systemowa. Czy jest w tym twoja osobista historia?

KTK: Sprawa wydania tej książki dla mnie samej jest zaskakująca i niesamowita. Zazwyczaj, kiedy o tym opowiadam, mówię, że ta książka znalazła mnie, abym mogła przepracować swój temat. Nie szukałam jej, to ona pojawiła się w moim życiu, kiedy byłam gotowa dotknąć kawałka swojej własnej historii.

 
 

ACh: Proszę opowiedz mi o tym. Jak strata bliźniaka pokazuje się w polu?

KTK: Przez wiele lat w moim życiu miło miejsce mnóstwo bardzo trudnych sytuacji, których nie rozumiałam i nie potrafiłam logicznie wytłumaczyć. Od 20 lat poszukuję i zgłębiam swój rozwój osobisty. Pierwszy raz z tematem nienarodzonego bliźniaka spotkałam się kilka lat temu, kiedy organizowałam warsztaty ustawień systemowych. Biorąc w nich udział, często stawałam do reprezentacji jako bliźniacze rodzeństwo. Jednak nie był to moment, w którym zrozumiałam, że ten temat dotyczy i mnie.

Kiedy trafiłam do szkoły Cichych Ustawień Systemowych wg Berta Hellingera, temat powrócił. Zaskakująca była dla mnie sytuacja, kiedy podczas słuchania medytacji dotyczącej porządków i kolejności bycia jako rodzeństwo, poczułam ogromne poruszenie i się rozpłakałam. Było to na tyle mocne doświadczenie, że przez kilka kolejnych dni emocjonalnie dochodziłam do siebie. Nie zgadzało mi się to, co odkryłam, z tym, o czym wiedziałam. To był pierwszy sygnał, kiedy pomyślałam, że może jest coś na rzeczy. Byłam jednak w głębokim procesie w związku z innymi tematami, więc nie było jeszcze we mnie przestrzeni na eksplorację tego zagadnienia.

Kolejny raz dotknęłam tematu straty rodzeństwa podczas modułu, w którym pracowaliśmy z narodzinami. Ktoś był reprezentantem mamy, ktoś inny ciąży, porodu i ja. Kiedy dzieliliśmy się swoimi odczuciami i wrażeniami, usłyszałam słowa od reprezentacji porodu: „Nie wiem, o co chodzi, ale tam wydarzyło się coś strasznego”. Te słowa mnie zmroziły i pracowały we mnie jeszcze przez długi czas. Byłam ogromnie pomieszana w związku z tym, co odkrywałam. Czułam się zagubiona, a moja głowa nie bardzo chciała w to wszystko uwierzyć. Było mi bardzo trudno, wchodziłam w różne stany emocjonalne. W którymś momencie pojawiła się myśl: „Jeśli to jest mój temat, niech się pokaże w całości. Jestem na to gotowa”. Kilka miesięcy później przyszła do mnie propozycja wydania książki „Dramat w łonie matki. Stracony bliźniak.”

Nie szukałam tej książki, a nawet za pierwszym razem odmówiłam współpracy ze względu na różnice pomysłów na jej publikację. Nie upłynęło dużo czasu i temat wydania do mnie wrócił, nie miałam już wątpliwości, że mam się tym zająć.

ACh: Co najmocniej tobą wstrząsnęło i dlaczego?

KTK: To, co się działo we mnie podczas pracy nad polskim przekładem, jest trudne do opisania, gdyż żadne słowa nie są w stanie oddać odczuć i przeżyć. Patrząc z perspektywy czasu, był to bardzo trudny, jednak niezwykle uzdrawiający proces.

Czytając kolejne przekłady rozdziałów, docierałam do całej gamy odczuć i emocji, które były związane ze stratą. Mózg nadal szeptał: „to niemożliwe”, jednak to, co się ze mną działo, mówiło samo za siebie. Pierwszym odczuciem, które się pojawiło, była potrzeba totalnego wycofania się i ograniczenia wszystkich działań. Zdarzało się, że całymi dniami nie wychodziłam spod koca. Nakrywałam się nim i tak trwałam nawet przez pół dnia. Płakałam, pełna smutku i żalu. Pojawiały się lęki niewiadomego pochodzenia, ataki paniki, depresja. Zdarzały się momenty, że chciałam umrzeć. Wszystkie odczucia były bardzo wstrząsające i trudne. W nurcie systemowym jestem już od kilku lat, więc wiedziałam, że jest to efekt głębokiego procesu uzdrawiania. Mimo ogromnego bólu emocjonalnego byłam w tym z uważnością i wiarą, że w końcu moje uczucia się wysycą.

W międzyczasie korzystałam z sesji ustawień w temacie straty bliźniaka, pracy z ciałem i emocjami, robiłam rytuały przyjęcia i nadania imienia rodzeństwu oraz symbolicznego pochówku. Wspierałam się homeopatią oraz rozmowami z bliskimi, którzy byli w stanie przyjąć i zrozumieć, co się we mnie działo. Do tej pory nie potrafię powiedzieć, dlaczego tak bardzo mnie to wszystko pochwyciło. Dlaczego ten proces był dla mnie tak trudny. To mi jednak pokazało, jak mocna może być pierwotna trauma.

ACh: Kasiu, jak przenosi się strata bliźniaka na późniejsze życie?

KTK: Temu właśnie jest poświęcona ta książka. Opowiada o nieświadomości tego, co się wydarzyło i o tym, jak to wpływa na życie. O odczuciach, które nam towarzyszą, a trudno odkryć, skąd pochodzą. Wiele urodzonych bliźniąt, które straciły rodzeństwo jeszcze w łonie matki, odczuwa nieuzasadniony smutek, tęsknotę, poczucie winy i żal. Naprawdę jest cała gama symptomów, które mogą wskazywać na utratę rodzeństwa. Wymienię tylko kilka z tych, które dotyczyły mnie osobiście.

Praca ponad możliwości i siły, za siebie oraz rodzeństwo. W dorosłym życiu przez lata miałam potrzebę pracowania ponad siły. Więcej niż jedna praca była dla mnie normą. Dzisiaj nadal jestem w takim ruchu. Wykonuję dwa zawody. Jednak mając świadomość, co jest tego powodem, potrafię bardziej o siebie zadbać, delegować część spraw na innych, poprosić o pomoc i wsparcie.

Ciągłe przeprowadzki i szukanie swojego miejsca często świadczą o poszukiwaniu tego drugiego. Mam 44 lata i przeprowadzałam się dwadzieścia razy. Od 23 roku życia zmieniałam mieszkania, miasta i kraje. Nigdzie nie mogłam znaleźć ukojenia i spokoju. Wiecznie mnie gdzieś gnało. Zawsze coś było nie takie, jak trzeba. Przez ostatnie 7 lat żyłam rozdarta pomiędzy dwoma krajami, nie mogąc się zdecydować, w którym z nich chcę być. Wiele czasu spędziłam w ciągłych rozjazdach. Wciąż gdzieś podróżowałam i latałam.

Poczucie winy, że „ja żyję, a ty nie”, często towarzyszy temu, który przeżył. Bywa to też przyczyną sięgania po rzeczy zagrażające życiu − używki, relacje pełne nadużyć i przemocy. Kiedy o tym mówię, skóra mi cierpnie na samo wspomnienie przeszłości. Dla mnie sam fakt, że udało mi się wyjść z różnych opałów i żyję, jest prawie jak cud.

Głębokie poczucie osamotnienia i lęk przed stratą. Po licznych przejściach, kiedy byłam już w relacji z moim mężem, bardzo często rodził się we mnie nieuzasadniony lęk, że wszystko stracę. Często pojawiała się myśl: jak przeżyję, jeśli coś się wydarzy. Przez długi czas towarzyszyła mi potrzeba aprobaty, zapewniania, że jestem kochana, przydatna i wartościowa.

Kupowanie więcej niż potrzeba to częsta przypadłość żyjącego bliźniaka. Przez ostatnie 7 lat prowadziłam dwa domy, więc wszystko było podwójne. Jakże uwalniające jest, kiedy masz tego świadomość i przestajesz kupować dwie pary takich samych butów, dwie sukienki i wiele innych zdublowanych rzeczy.

W książce jest dużo przykładów, liczne wypowiedzi i listy osób, które przeżyły stratę bliźniaczego rodzeństwa. To ważne, aby dodać, że symptomy, które wymieniam, mogą również świadczyć o innych tematach, które wymagają pracy.

ACh: W jaki sposób można uzdrowić ten – jak to nazywamy w Instytucie – „zatrzymany nurt połączenia”? Jakie są Twoje obserwacje?

KTK: Moje osobiste doświadczenie oraz praca z innymi w tym temacie pokazują mi, że istotą rzeczy jest dotarcie do informacji, odkrycie tego, co często pozostaje nieświadome przez wiele, wiele lat. Jest dużo łatwiej, kiedy mamy namacalne dowody. W dzisiejszych czasach medycyna jest bardzo rozwinięta i łatwiej odkryć przypadki, w których na USG widać, że w macicy zagnieździły się dwa lub więcej zarodków, jednak po jakimś czasie tylko jeden z nich rozwija się w pełni. W czasach moich narodzin i wcześniej niestety możliwości diagnostyczne były ograniczone, więc niektórym osobom nie jest łatwo przyjąć do wiadomości, że mogli mieć bliźniacze rodzeństwo. Ja sama mimo znajomości wielu form pracy długo nie przyjmowałam, że dotyczy to również mnie.

Osobom, które są otwarte na pracę systemową, łatwiej jest do tego dotrzeć i przepracować ten temat. Jednak nie jest to jedyna metoda. W książce autorzy wymieniają różne sposoby pracy, a wśród nich wewnętrzną podróż z obrazami, doświadczanie fizyczne w regresji, oddychanie holotropowe, test kinezjologiczny, pracę z gliną i relaksację w ciepłej wodzie.

W momencie, kiedy mamy już świadomość, że pochodzimy z ciąży bliźniaczej, możemy wykorzystać różne narzędzia do uzdrowienia. O części z nich już wspomniałam, dzieląc się swoim osobistym procesem. Dodatkowo możemy wykorzystać narzędzia do pracy z traumą. Ja używam terapię czaszkowo-krzyżową, pracę z odciskami życia, akupresurę, masaż, ustawienia systemowe i psychobiologię.

ACh Czy prowadzisz warsztaty z zakresu tematycznego straty bliźniaka?

KTK: Czasami robię warsztaty ustawień obejmujące różnorodne zagadnienia. Nie zapomnę swojego pierwszego warsztatu, gdzie na dziesięć osób cztery przyszły z tematem utraconego bliźniaka. Obecnie więcej pracuję indywidualnie, ponieważ jest to forma pracy, która najbardziej mi odpowiada.

ACh: W jaki sposób w trakcie szkoły - według ciebie, osoby po szkoleniach systemowych - można pogłębić proces wracania do siebie?

KTK: W moim odczuciu proces powracania do siebie jest bardzo indywidualną kwestią, a w dzisiejszym świecie istnieje mnóstwo możliwości oraz narzędzi, które można do tego wykorzystać. Zanim trafiłam do Szkoły Ustawień Systemowych, przez wiele lat pracowałam nad sobą za pomocą różnych metod. Ucząc się pracy z ciałem, traumą i emocjami, przepracowywałam siebie. Szkoła ustawień pomogła mi wejść na wyższy poziom, gdyż poprowadziła mnie do źródła moich problemów. I nie mam tu na myśli tylko tematu nienarodzonego bliźniaka. Podczas szkoły odkrywałam całą gamę przyczyn moich życiowych dramatów i niepowodzeń. W szkole miałam możliwość przyjrzeć się głębiej swojemu systemowi rodzinnemu i losom moich przodków. To sprawiło, że zaczęłam więcej rozumieć, przestałam się odcinać od tego, co było trudne do przeżycia w mojej rodzinie. Dzisiaj jestem zupełnie w innym miejscu z samą sobą. Szanuję to, skąd pochodzę i czego doświadczyłam w swoim życiu. Szanuję ciężki los mojej rodziny i składam mu pokłon. Uważam, że szkoła systemowa była najważniejszym elementem w moim procesie powrotu do siebie. Dzisiaj potrafię patrzeć na swoje życie oraz doświadczenia jak na zasób, który mnie mocno zbudował. Dla mnie proces powracania do siebie jest nieodłączny z powrotem do własnych korzeni, a właśnie to szkoła systemowa umożliwiła mi najbardziej.

Obecnie jestem w takim miejscu siebie, że cieszę się życiem. Pod koniec zeszłego roku pojawiła się we mnie decyzja o osiedleniu się w jednym miejscu. Buduję swoje życie w przestrzeni, od której uciekałam przez ostatnie siedem lat. Dopiero teraz jestem w stanie widzieć jej piękno i obfitość. Dzisiaj o wiele lepiej radzę sobie z różnymi problemami, czuję się pełna i szczęśliwa. Dla mnie to jest właśnie powrót do siebie i do swojej pełni.

Aniu, dziękuję ci za zaproszenie do tego wywiadu. Kiedy go tworzę, jestem bardzo poruszona, bowiem widzę, gdzie byłam kiedyś, a gdzie jestem teraz na ścieżce samorozwoju. Dziękuję ci również za to, co robisz w swoim Instytucie na Rzecz Pojednania w Rodzinie. To bardzo ważne i potrzebne w dzisiejszym świecie.

 Fragment książki do pobrania:

https://www.swiadomezycie.eu/component/virtuemart/ksiazki/dramat-w-lonie-matki-utracony-blizniak?Itemid=281

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Top